![]() |
| (od lewej) Tadeusz Rydzyk i Stanisław Stefanek fot. Maciej Kuroń / PAP |
(...) Nie było żadnej narady, nie było żadnej szerokiej debaty, została zignorowana krytyczna opinia bardzo licznych środowisk. Nie było dyskusji, za to jest wykonanie "planu". Parlament nie jest już miejscem debaty, narady, refleksji. (...)
W tej Konwencji rodzina została pokazana jako miejsce patologii i przemocy. I wskazuje się też, że zabezpieczenie człowieka przed przemocą ma zależeć nie od serc konkretnych ludzi, które są wrażliwe i które, począwszy od matki, troszczą się o człowieka, więc trzeba je kształtować i wychowywać.
Zgodnie z filozofią Konwencji bezpieczeństwo ma zależeć od struktur prawno-ścigających, od odpowiednich ustaw i gremiów nadzoru, od decyzji instytucji nadzoru i przymusu.
Ale społeczeństwo pilnowane od zewnątrz to społeczność mieszkańców obozów. Taką wizję przyszłości zakłada ta Konwencja zabezpieczając nas, jak się wydaje, przed nieubłaganą falą przemocy w rodzinie.. (...)
Źródło: ekai.pl, 06.02.2015. | Przeczytaj więcej wypowiedzi biskupa Stanisława Stefanka
***
Komentarz redakcji:
Nieprawda - debaty nad Konwencją trwały od 2011 roku. Zgodnie z logiką biskupa Stefanka najlepiej całe prawo wyrzucić do kosza, bo wszystko powinno zależeć od "serc konkretnych ludzi".
Na szczęście wiele rodzin jest wolnych od przemocy, ale przemocowcy domowi nie stoją ponad prawem - o tym mówi Konwencja, która daje także bardzo konkretną pomoc ofiarom. Pomoc, której obecnie Państwo polskie nie oferuje (np. wystarczająca liczba schronisk, całodobowy telefon dla ofiar przemocy, poradnictwo dla ofiar).
Wisienką na torcie niedorzecznego wywodu biskupa jest porównanie prawa chroniącego ludzi przed przemocą do obozu koncentracyjnego. To już nawet nie jest puszczenie się poręczy - to oddalanie się od niej z prędkością światła.

