Jeden naród, jeden Kościół, jedno sumienie

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kieniewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kieniewicz. Pokaż wszystkie posty
Piotr Kieniewicz
fot. kul.pl
Rok 2015 | Piotr Kieniewicz (ksiądz, doktor habilitowany Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego):

(...) Seks-biznes, taki jak pornografia, od samego początku był niezmiernie dochodowy. Ale jeszcze większe zyski przynosi produkcja i sprzedaż środków antykoncepcyjnych, aborcji i in vitro.

Do tego to wszystko odbywa się pod pijarowskimi hasłami „pomagamy ludziom” i przy aplauzie opinii publicznej. A są to ogromne pieniądze, zaś konsekwencje finansowe obecnie - przy refundowaniu zabiegu przez państwo - ponosi całe społeczeństwo. Także później, bo często te dzieci rodzą się jako wcześniaki, wymagają specjalistycznego leczenia przez długie lata. Za to płacą wszyscy.

Płacą też same dzieci, które nie mogą się narodzić, bo są poddawane aborcji. Natomiast wśród tych, które się rodzą z in vitro obserwuje się już tzw. zespół ocaleńca. To schorzenie psychiczno-duchowe, polegające na tym, że ma się poczucie winy wobec nienarodzonego z in vitro rodzeństwa. (....)

Źródło: Echo Katolickie, 18.03.2015 | Przeczytaj więcej wypowiedzi księży i biskupów o zapłodnieniu in vitro

***

Komentarz redakcji:

Równie dobrze można powiedzieć, że pan Piotr Kieniewicz cierpi na schorzenie psychiczne nazwane "syndromem dopływańca". Ksiądz ma ciężkie poczucie winy wobec rodzeństwa - innych plemników - które nie dopłynęły na czas do komórki jajowej jego matki. Szkoda, że swoimi okrutnymi bzdurami watykański naukowiec krzywdzi rodziców i dzieci. Więcej
Ks. Piotr Kieniewicz KUL
Piotr Kieniewicz
fot. kul.pl
Rok 2015 | Piotr Kieniewicz (ksiądz z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego) o antykoncepcji awaryjnej:

Samo wprowadzenie tabletek „dzień po” bez recepty jest w moim przekonaniu skandaliczne. To element działań anty-populacyjnych, a więc uderzających w interes narodowy, w Polską rację stanu. Mamy w Polsce najniższy od lat przyrost naturalny, jeden z najniższych na świecie, zatem taka decyzja jest więc dla mnie niezrozumiała.

Zamiast polityki propopulacyjnej, prorodzinnej, podejmuje się decyzje służące wyłącznie zdemoralizowanemu sposobowi życia, w którym seks służy do zabawy, a dziecko, które może się począć, jest traktowane jako agresor, niechciany i niepożądany obiekt, który należy wyeliminować (pisownia oryginalna fronda.pl, 14.01.2015).

***

Komentarz redakcji:

Pan Kieniewicz zdaje się nie rozumieć, że kobiety są ludźmi, a odebranie im praw reprodukcyjnych nie skutkuje eksplozją przyrostu naturalnego. 

Np. po tym, jak konserwatywni posłowie namówieni przez biskupów zakazali przerywania ciąży w 1993 roku, przyrost naturalny w Polce nie zwiększył się, lecz przeciwnie: jest obecnie jednym z najniższych na świecie. 

Jeśli ksiądz Kieniewicz naprawdę chce zwiększyć przyrost naturalny w Polsce, to powinien porzucić celibat i znaleźć kobietę, która zechciałaby mieć z nim dziecko.
Piotr Kieniewicz
fot. kul.pl
Rok 2014 | Piotr Kieniewicz (ksiądz, doktor habilitowany Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego):

(...) Projektodawca przez leczenie niepłodności rozumie także stosowanie in vitro wobec osób samotnych i par homoseksualnych (...)

Trzeba też zauważyć, że przedstawiony do konsultacji projekt ma swój wymiar eugeniczny. Znajdujący się w art. 19 zapis zabrania co prawda „testowania zarodków” w celu wyboru płci dziecka, ale dopuszcza już taki test (wyboru płci) w celu wykluczenia genetycznej choroby dziedzicznej (...)

Cóż jednak oznacza możliwość wyboru płci dziecka ze względu na możliwe choroby dziedziczne? Ano to, że jeśli chłopcy byliby zagrożeni daną chorobą, to w wyniku takich badań prenatalnych zostaną poddani „terminacji”, a więc zabici na najwcześniejszym etapie swojego życia [Kieniewiczowi chodzi o etap przed wprowadzeniem zarodka do macicy kobiety, czyli PRZED ciążą - red.].

Swoją drogą, jest rzeczą znamienną, że projektodawca nie określił w żaden sposób, co rozumie przez „ciężką, nieuleczalną chorobę genetyczną” i nie przewidział trybu sporządzenia takiej listy, choćby przez stosowne rozporządzenie ministra zdrowia. Oznacza to wprowadzenie do projektu płynnej klauzuli, która w łatwy sposób może się stać przedmiotem manipulacji i nadużyć [rzetelne sporządzenie takiej listy nie jest możliwe ze względu na to, że nieuleczalne choroby genetyczne nie są zamkniętym zbiorem - red.]. (...)

Problem w tym, że obecna ekipa rządząca, choć może lepiej powiedzieć: obecna klasa polityczna, nie słucha głosu społeczeństwa, czego dowodem jest odrzucenie obywatelskich projektów ustaw o delegalizacji in vitro i o delegalizacji aborcji eugenicznej. Sposób przeprowadzenia tzw. konsultacji społecznych nad projektem Ustawy o leczeniu niepłodności doskonale wpisuje się w tę logikę autorytarnego sprawowania władzy [nieprawda, władza słucha głosu społeczeństwa, bo według badań CBOS z 2012 r. zdecydowana większość Polek i Polaków - 79% społeczeństwa -  popiera prawo do in vitro - red.] (naszdziennik.pl, 21.08.2014).